Wiem, że takie tematy są cholernie trudne. Wielu z Was zdaje sobie z tego sprawę, że jestem feministką i na niektóre tematy mam jednoznacznie ukierunkowane zdanie. Nie chcę nikomu w tej notce narzucić swojego zdania, twierdząc jednocześnie, że poglądy pro-life są debilne. Po prostu chcę w bezinwazyjny sposób i bez „Co by było jeśli” przedstawić swoje stanowisko i drogę, którą przebyłam aby przeskoczyć z prawa na lewo.

Zaczęło się od słynnego filmu „Niemy krzyk”, który podczas okienka w liceum puściła nam pani pedagog. Już wtedy powinnam stanąć obok i spojrzeć na ten film z trochę innej perspektywy, zważając na fakt, że pani pedagog była osobą mocno wierzącą i puściła nam wcześniej jakąś bajkę dla nastolatków, gdzie jakaś leśna wróżka mówi dziewczynie, aby ta nie uprawiała seksu w samochodzie ze swoim chłopakiem. „Niemy krzyk” mną wstrząsnął. Miałam wtedy jakieś 16 lat i ten film w prosty sposób wyrobił mi zdanie – każde usunięcie ciąży, nieważne czy ona pochodzi z gwałtu, czy w jakimś stopniu płód jest upośledzony – jest morderstwem. Morderstwem obrzydliwym i dokonanym na niewinnej istocie, która podczas „wsysania” otwiera usta i zaczyna bezgłośnie krzyczeć. Mając 16 lat nie byłam tak lotna i egzaltowana jaka jestem dzisiaj i nie za bardzo zdawałam sobie sprawę z tego, że ten film w 100% manipuluje drastycznymi zdjęciami i wpływa na psychikę oraz kształtowanie światopoglądu u młodego człowieka.

Przyznaję się szczerze – zdanie na ten temat zaczęłam zmieniać (albo inaczej: zaczęłam na ten temat myśleć) odkąd zaczęłam uprawiać seks. Pytania i same odpowiedzi zaczęły się pojawiać i szczerze powiedziawszy nie wiem dokładnie w którym momencie tak diametralnie zmieniło się moje zdanie na temat aborcji. Przychodziło to stopniowo i po roztrząsaniu konkretnych przypadków i wizualizowania ich hipotetycznie na sobie byłam w stanie powiedzieć: Tak, jestem pro-choice. Dylematy były przeróżne, na niektóre nie jestem w stanie odpowiedzieć do tej pory, bo dyskusja na temat aborcji jest jak chodzenie po cienkim lodzie – narazić się ze swoim zdaniem możesz na pewien ostracyzm wśród mniej liberalnych osób ze swojego otoczenia.

Zgadzam się z zwolennikami ruchu pro-life – aborcja w dzisiejszych czasach nie powinna mieć miejsca. Nie żyjemy już w warunkach, które opisywał Tadeusz Boy-Żeleński w „Piekle kobiet”, gdzie świadomość seksualna była zerowa, nawet wśród społeczeństwa mieszczańskiego, antykoncepcja praktycznie nie istniała, a panna w ciąży była traktowana jak kurwa pierwszej kategorii. Mamy dostęp do wszelkiego rodzaju antykoncepcji i osoba odpowiedzialna decydując się na współżycie powinna wiedzieć o ich istnieniu, stosowaniu i zawodności. Również uważam, że postanawiając uprawiać seks powinno się dobierać tak partnera, że w wyniku wpadki, nawet gdy związek sie rozsypie, będzie on na tyle odpowiedzialny aby pomóc swojej (byłej) dziewczynie. Mam rację? Większość się z Was zgodzi, bo większość z Was jest właśnie w takich związkach, gdzie macie świetny seks, zabezpieczacie się a może i nawet w przeciągu kilku lat planujecie zawrzeć małżeństwo i mieć dzieci. I właśnie to nie oznacza żebyście mogli oceniać innych ludzi swoją miarą, bo niektórzy nie są tak inteligentni jak Wy, zdarzają się przygody jednonocne, gdzie za dużo się wypiło, a ten wysoki brunet był przecież taki gorący. Dziecko nie powinno być karą za przeżycie takiej jednorazowej, seksualnej przygody. Są również osoby, które nie mają takiej świadomości seksualnej, a dotyczy to zwłaszcza nastolatków, gdzie przeżywają swoje pierwsze razy w swoich pokojach, wiedząc że rodzice mogą za chwilę wrócić. Byłoby przecież idealnie i cudownie, gdyby wszystkie młode osoby w naszym kraju zdawały sobie sprawę z konsekwencji jakie niesie ze sobą seks. Niestety tak nie jest, problem niechcianych ciąż istnieje nadal i wiele dziewczyn, które widzą dwie kreski na teście zamiast się cieszyć, zalewa się gorzkimi łzami.

Aborcja nie będzie również kolejną formą antykoncepcji. Jeśli myśląc o zawodności antykoncepcji pojawi się komuś napis „Przecież jest jeszcze aborcja”, to to utwierdza mnie w zdaniu co do słuszności mojego poglądu – nie chcę aby takie osoby miały w takiej chwili dzieci. Przydał się na coś „Niemy krzyk”, wiem jak wygląda aborcja na USG, wiem jakie niesie ze sobą poważne konsekwencje i zdaję sobie sprawę z tego, ze zabieg aborcji jest niezwykle poniżający kobietę psychicznie. To nie jest takie *pstryk* jak łyknięcie pigułki, aborcja to cierpienie i ból dla kobiety i każda decydująca się na to dziewczyna powinna zdawać sobie z tego sprawę. Chcecie żeby nastolatki rodziły dzieci? Chcecie żeby kobiety pokroju matki Madzi rodziły dzieci? Kobiety psychicznie niegotowe, nieodpowiedzialne? Bo ja nie. A przecież nie wykluczycie z ich życia seksu, bo ludzie zawsze będą uprawiać seks, tak jak będą chorować, jeść i umierać.

Aborcja będzie istnieć, bo istnieje od dawien dawna. Z całym szacunkiem dla pro-life’owców, ale choćbyście się dwoili i troili, nie zlikwidujecie podziemia aborcyjnego. Zakaz aborcji wcale nie zmniejsza jej ilości. Kobieta chcąc usunąć ciążę i tak to zrobi, wystarczy kupić bilet na Wyspy albo wyjechać na Słowację. Niestety wiele kobiet na taki „luksus” nie stać. Zakaz aborcji drastycznie obniża jakość dokonywania tego zabiegu i zwiększa ryzyko tragicznych powikłań. A z aborcją jest tak jak z marihuaną, wszyscy wiedzą, że grozi za to dwa lata kicia a i tak wiele osób jara i jarać będzie.

Nie chcę Wam tu znowu pisać wiekopomnych elaboratów, bo wielu z Was się ze mną nie zgodzi, zgodzi się połowicznie a i tak prawdopodobnie nikt zdania swojego nie zmieni. Być może kiedyś za swoje wyrażone zdanie przyjdzie mi odbeknąć, zdaję sobie z tego sprawę, ale mamy wolność słowa, szanuję i rozumiem poglądy pro-life’owców (poza Madzią Żuraw i Arturem Górskim). Wiem, że „szanuj poglądy innych” to wyświechtany slogan, na który zwrócił uwagę Paweł Opydo na swoim blogu Zombie Samurai. Dlatego własnie szanuję poglądy, ale kretynizmu i ostatnich wypowiedzi posła Górskiego już nie. Bo każda tolerancja w pewnym momencie się kiedyś kończy. Ale to nie jest moment na tak zwany butthurt, bo miotanie przekleństwami automatycznie obniży moją rangę w tej kwestii, a po drugie tekst już jest za długi i zaczynacie się już nudzić.

Gdyby ktoś chciał więcej na ten temat przeczytać, polecam o, ten artykuł. Tak, to lewacka Krytyka Polityczna, co poradzę.

I na koniec filmik, znowu Monty.