Dzisiaj będzie krótko o fajkach. O tym jak palenie szkodzi, zwęża naczynia krwionośne doprowadzając do udarów i chorób serca. Palenie sprawia, że płuca pokrywają się żółtym nalotem i zamieniają się w czarną, niesprawną i gąbczastą masę, która nie potrafi przepompować tlenu. Palenie to powolna śmierć. I bardzo dobrze, bo mi nigdzie się nie śpieszy.

Niesłusznie chce się odebrać papierosowi jego seksualną i towarzyską symbolikę. Dzisiaj piętnuje się papierosa bardziej od alkoholizmu, jakby to papieros powodował patologie społeczne, jakby to przez dym papierosowy płakały dzieci, a matki pakowały walizki.

Nigdy nie zaczynaj palić. Odmawiaj zawsze gdy jakiś szarlatan wyciągnie ku tobie otwartą paczkę. Bo jeżeli się przełamiesz raz, potem nie będzie już odwrotu. Nałóg wciągnie cię w swoje szare szpony, zrobi masaż skroni, przeczesze włosy sprawiając, że delikatny dreszcz przebiegnie ci wzdłuż ciała. Kusząco wypełni każdy zakamarek płuc, a potem okrąży głowę niczym aureola. Nie zaczynaj palić, bo palenie jest zbyt zajebiste.

Coś takiego dziwnego się zadziało kiedyś tam w filmach z Hollywoodu, że blondynka, która przerzuca swoje długie nogi siedząc na obrotowym krześle biurowym, z którą bohater przeżywa iście smolisto – toksyczny romans, zawsze ma nieodłącznego papierosa. Coś niesamowitego stało się brunetką o niewinnej buzi dziecka, w której wydętych usteczkach znajduje się długa czarna lufa zwieńczona papierosem. To takie niecodzienne gdy wysoki, wysportowany blondyn z gęsta czupryną, jedzie autostradą i pali bez trzymanki w taki sposób, że spadający popiół nigdy go nie oparzy. A wysmażony głos barowego barda? A gitarzysta, który przez swoje krucze kędziory nie widział strun? Czy oni wszyscy są tacy źli, nikczemni i mają na celu zagładę niewinnych istnień ludzkich poprzez zmuszanie do biernego palenia?

Papieros jest dobry zawsze, jako przystawka do kawy i jako pretekst do przerwy w pracy. Fajka jest dobra tuż po i jako dodatek do plotek z koleżankami pod wydziałem. Papieros jest rozrywany przez przeróżnych kochanków, najczęściej przez kofeinę i bąbelki w kuflu piwa. Więc dlaczego każdy niepalący jest ekspertem od palenia i zabrania mi przyćmić od czasu do czasu dla przyjemności? Papierosy są takie do dupy. A przecież dupy są takie fajne.

Miłego wieczornego dotleniania, drodzy palacze.

Edycja 30 marca 2012 – kochani palacze, dorzucam miłą, papierosową piosenkę: