Dzisiejszy wpis jest specjalnie sponsorowany przez Frugo. Napój, który stworzył gamę smaków mojego i Twojego dzieciństwa, szczypiąć w język aspartamem. Dziękuję kochane Frugo za te soczyste kolory mieniące się wspaniale w świetle słońca i wbijanie paznokci w guziczek na kapselku. Dziękuję za te puste kalorie, które wlewałam sobie do brzucha i dziury w zębach, które były powodem złości mojej matki. A teraz serdecznie życzę Ci siusiaka w odbycie, spadku sprzedaży i pleśni w butelkach. I na dodatek notki od Kominka, w której nazwie Was pizdami. Bo ja tego nie zrobię, jestem damą, której zbroją jest uprzejmość. Kurwa mać.

Jak bardzo podnieśliście mi dzisiaj ciśnienie! Znowu powinnam Wam podziękować, bo z natury jestem niskociśnieniowcem, a takie rzeczy niby powinny działać dobrze na mój organizm. A takiego wała, do jasnej cholery! Zrobiliście coś czym gardzę wiekuiście i doprowadza mnie to do kolejnych napadów epileptycznych. I jeszcze się tym, wy france, szczycicie.

Rozpieprzyliście wielkoformatowe reklamy po wielkich polskich miastach, zakrywając elewacje budynków i odcinając mieszkańcom dopływ światła słonecznego. Reklama ta wygląda jak kolorywy rzyg po dziesięciogodzinnej libacji, gwałci gałki oczne i wchodzi nachalnie w dupę, rozrywając jelito grube tym, którzy posiadają chociaż minimalne wyczucie estetyczne. Pomyślicie „Inni też tak robią!”. No robią i jestem przyzwyczajona do tego, że miasta wyglądają jak wnętrze kosza na śmieci. Ale nie przyzwyczaję się do tego, kiedy jakiś dział PR, HR czy inny tam CHWDP próbuje mi wcisnąć, że to jest dobre. Ooo, co to to nie.

Wrzuciliście dzisiaj na swoim zajebiście popularnym profilu na FB link do filmiku, w którym zakrywacie hotel jakąś płachtą. Bijcie brawo chamy, klikajcie „Lubię to!”, oto jest najnowsza i najlepsza myśl największych speców od marketingu!!! Pękła mi w tym momencie żyłka pierdząca i zaczęłam komentować. Jedyna po słusznej stronie barykady nie byłam, ale samo Frugo mnie kopnęło w dupę zaszczytem, bo mi właśnie raczyli odpisać. O to, niżej:

Jakie to pytania? Po spożyciu, butelkę mam wywalić do normalnego kosza, do białego czy mogę do zielonego kubła? Mogę zrobić sobie z niej wazonik? A rozwalić ją o głowę konkubenta? Reklama tego typu jest zaśmiecaniem przestrzeni miejskiej. Jak zdarzało mi się wyjechać trochę dalej, niż na mojej starej chabecie do sąsiedniej wioski, to przyznam, że jakoś w tak zwanych krajach pierwszego świata doskonale radzą sobie bez zakrywania kubatury budynków jakimiś pstrokatymi prześcieradłami. I niech tylko ktoś mi wystosuje argument, że woli oglądać reklamę, niż jakiś socrealistyczną, molochową architekturę. Przy takim pojmowaniu estetyki pownniśmy pozakrywać wszystkie polskie bloki reklamowymi płachtami, odcinając tym samym źródło światła. A siedźta se w południe w domu przy zapalonych wszystkich światłach. A jak, ładnie przecież teraz jest, mamy płachtę z jakimś marketingowym wymiotem za oknem.

Dlatego kochane Frugo, było miło, ale proszę opuścić łaskawie moje komnaty. Szybciutko, bo zawołam straże. O, tam są drzwi. Więcej już Was nie kupię, wolę naturalnie wyciskane soki. A czego jeszcze tu stoi?! Paszli won, bo psem poszczuję. Poszli? No, to niżej przedstawiam ten filmik, jak ktoś Fejsa nie ma:

Pozdrawiam serdecznie i całuję w czółka.