Ona plakatCo będzie gdy dzisiejszy hipsterzy będą mieli dzieci i te dzieci dorosną? Albo specjaliści od social media? Czy będą miały zdolność do przedkładania znajomość rzeczywistą nad wirtualną? Czy będą w miały w ogóle z tyłu głowy jeszcze jakieś ślady pytań „A co jeśli ta osoba, z którą piszę, jest tym za kogo się podaje? Czy ta osoba w ogóle istnieje?”. Czy będą widziały świat w kolorach filtrów z Instagrama, a nie w szaroburych kolorach jak my?

Życie Theodore’a sprawiło, że stał się trochę aspołecznym gościem. Jest z żoną w separacji i ma tendencje do bujania w obłokach. Czemu małżeństwo zaczęło się sypać? Z wielu powodów, on chyba nie dorósł, ona chyba wolała karierę, razem przestali w pewnym momencie się dogadywać. Theodore nie chce rozwodu, dlatego odkłada w nieskończoność spotkania z żoną, nie odbiera maili od adwokata, jednak nic nie robi w kierunku pojednania z niedoszłą jeszcze byłą.

Her 2013

Nie o tym jednak jest film o rozwodzie, patologie i niedorozwój w relacjach głębszych stanowią jedynie tło, do jego nowego związku, w którym niemalże tonie. Wydawałoby się, że Theodore zaczął dorastać i wreszcie znalazł partnerkę, z którą może się dogadać, otworzyć się, mieć fajny seks i myśleć o przyszłości. Wydawałoby się, bo „partnerka” ma kilka wad, na które Theodore w ogóle nie zwraca uwagi oraz które nie stanowią dla niego problemu, a dla nas stanowiłoby barierę wielkości Tamy Trzech Przełomów.

Samantha (bo tak się panna przedstawiła) jest błyskotliwa, ma seksowny i lekko zachrypnięty głos, nie stroi fochów, można z nią pogadać na każdy temat, wspiera naszego bohatera, dopinguje, pomaga w pracy i nie zadaje jakichś bzdurnych pytań. Zdawać by się mogło – czego chcieć więcej? Oprócz tego, że jak pewnie zauważyliście, Samantha ma zawsze dokładnie takie samo zdanie jak Theodore jest jeszcze jeden szkopuł. Samantha nie istnieje. To znaczy istnieje, jest zbiorem milionów algorytmów pędzących światłowodem aby umilić człowiekowi czas.

Theodore nie widzi w tym nic dziwnego, co gorsza nie widzi w tym nic złego jego koleżanka, ani setki innych osób, które zainstalowało sobie aplikację na swoim tableto-telefonie. Ważne że Samantha jest urocza, akceptuje go takim jakim jest i nie piętrzy problemów. Co z tego, że nie ma ciała, skoro można z nią uprawiać cyberseks, który seksem przecież nie jest, tylko zwykłą masturbacją do na bieżąco nagrywanego głosu w formacie .mp3.

Ona 2013

„Ona” jest dosyć ciekawą koncepcją niedalekiej przyszłości, tego jak być może będą wyglądały związki naszych dzieci, a być może nawet i nasze, gdzie fizyczna obecność człowieka nie będzie priorytetem, aby zaspokoić swoje społeczne potrzeby. Mi wydaje się to jakimś niemożliwym abstraktem, jednak kto wie, zachowania ludzi przez wieki zmieniały się po milion pięćset razy, może takie coś nam grozi.

Aha! Wspomniałam na samym początku o hipsterach – Theodore jest właśnie takim trochę post-pre hipsterem, wygląda trochę jak młody Trynkiewicz, a film jest nagrany przez pończochę, przez co wygląda jak ucieleśnienie dwugodzinnego teledysku, albo nagrania z Instagrama. Film zachwyca muzyką, jednak sama fabuła, pomimo bardzo ciekawego pomysłu trochę ciągnie się jak flaki z olejem. Pomimo tych fajnych wnętrz, ognisk światła przedstawionych od heksagonów do okręgów w niemalże każdym ujęciu i w każdej barwie, to i tak trochę ziewałam.

Mimo wszystko warto obejrzeć, choć wróżę „Jej” dwie drogi. Albo stanie się filmem kultowym, albo okropnie się zestarzeje. Nic pośredniego.