Ostatnio w Internetach pojawił się spot hiszpańskiej filii koncernu CocaColi. Co to jest CocaCola nikomu tłumaczyć nie będę, sama ją piję tylko wtedy, gdy pojawiają się u mnie problemy gastryczne. Filmik promuje konkurs, w którym można wygrać wyjazd do Polski na Euro. Przypuszczam, że jest to wyjazd z zagwarantowanym hotelem, meczami i wycieczkami typu „objazdówka”. Przypuszczam, bo po hiszpańsku znam tylko „puta” i jeszcze kilka tam innych równie uroczych słów. Co jest nie tak w tym filmiku?

Otóż wszystko z tym filmikiem jest w porządku. Opowiada historię Polaka, Jacka, który jest robotnikiem na budowie w Hiszpanii. Emigracja – pojęcie, które nas nie dziwi i nie powinno razić – każde z nas ma przecież przynajmniej jednego znajomego, który wyjechał zagranicę. Jacek jest sumienny, pracowity, przyjacielski, zna już hiszpański i tamtejsi autochtoni go lubią. Jednak nasz bohater tęskni za rodziną, która jest w Polsce.

Reklama jest kapitalnie nakręcona, ostatnie sceny powodują, że człowiek mimowolnie się uśmiecha. Więc skąd ten cholerny ból okrężnicy wśród tego czerwonego paska ocen na YT? Otóż Jacek jako archetyp Polaka jest pokazany ponoć jako robol, który na czarno pojechał zarabiać, a na koniec Hiszpanie podając mu swoje butelki po CocaColi z kodem, który ma wysłać smsem, chcą go z szyderczymi uśmieszkami wygonić ze swojej ojcowizny.

Jak zaczęłam czytać komentarze uświadamiające, że to szkaluje Polskę wybałuszyłam oczy ze zdziwienia. Absolutnie nic mnie nie obraziło w tym filmiku, co więcej obraziły mnie te totalne bzdury wypisywane przez rodaków. Nie rozumiem wśród niektórych szukanie spisku na siłę i przekonania, że wszystkie inne państwa nie maja co robić, tylko siedzą i spiskują przeciwko Polsce. Kręcą tymi krzywymi, żydowskimi nosami, aj waj, jak tu Polaka ośmieszyć. Ta, jasne, jak opowiadacie dowcipy o Żydach, Murzynach i Niemcach to jest wszystko w porządku, ktoś powie coś śmiesznego o Polsce to od razu zrywa się wielki duch, husarz ze skrzydłami, który zamiast szabli ma jedynie klawiaturę, z której sypie się zeschnięty, zeszłoroczny obiad. Sęk tylko w tym, że ta reklama nie jest uwłaczająca. Kto inaczej sądzi ma naprawdę poważne problemy z percepcją i odbieraniem rzeczywistości.