Czyli iamamiwhoami. Trudne do wymówienia na jednym wdechu, a bez podzielenia na słowa, niełatwo się skapnąć, że ten neologizm to zlepek. Na początku sama myślałam, że to imię jakiejś rusałki z fińskiej Kalevali, czy czegoś w ten deseń. Za tym projektem kryje się szwedzka wokalistka Jonna Lee, muzycy i producenci, których nie dane jest nam poznać. Ich sława istnieje tylko i wyłącznie w sieci, a dokładnie wszystko kręci się dookoła profilu na YouTube, gdzie umieszczane są kolejne piosenki wraz z teledyskami. Zaczęło się rok temu w grudniu, na zasadzie viral marketing, czyli Ej stary, patrz jaki fajny song, wokalistka biega nago po lesie!

Muzyka przywołuje od razu skojarzenia z elektroniką pochodzącą z głębokiej północy Europy, czyli Fever Ray i The Knife. Występuje pianino, czasem gitara, szwedzki folk, a całość jest podana w onirycznej formie. Projekt serwuje jeszcze kilka ciekawych rzeczy, które sprawiają, że warto się zatrzymać przy tym przez chwilę.

Teledyski. Lady GaGa wydała ile milionów na Ale-ale-alehandro? No, kilka, a wyszło tak sobie. Tutaj przy kilkastet razy mniejszych nakładach, klipy są kapitalne. Jonna zwykle jest na nich naga (oszczędność na budżecie), a jak jest ubrana, to jest to haute couture z najnowszej kolekcji Greenpeace. Czyli butelki, folia aluminiowa, kartki papieru czy… krople mleka. Przewodnim motywem są drzewa. Sprawia to, że teledyski to niemalże porno dla niespełnionego dendrofila.

To nie wszystko, są jeszcze zagadki. Tytuły są enigmatyczne i niektóre składają się z jednej literki a niektóre z ciągu cyfr. Numeryczne posiadają prostsze nazwy, które pochodzą od zwierząt, które pojawiają się na sekundę w klipie. Same cyfry można rozszyfrować poprzez odpowiadające im w alfabecie litery. Wychodzą wtedy takie słowa jak „educational”, „mandragora” czy „officinarum”, gdzie mandragora officinarum to mandragora lekarska, roślina, która według legend rośnie zwykle pod szubienicami, a przy wyrwaniu jej z ziemi, wydaje z siebie zabójczy krzyk. W starożytności stosowana jako afrodyzjak, dziś stosowana jako silny środek halucynogenny. Ale jaki to ma związek? O co w ogóle chodzi? Zagadki się mnożą w samych klipach, drzewa, czarny kot, mleko, czy kobieta obleczona w folię. Co skrywają? Może masońskie tajemnice, a może potwierdzenie, że Żydzi rządzą światem? Cholera wie. Jedno wiadomo, że obok iamamiwhoami nie da się przejść obojętnie. Wszystko przykuwa uwagę.