Stara jestem. Pomiędzy jednym łupnięciem w krzyżu a drugim bierze mnie na wspominki, czasem na te z młodości, czasem na te z dzieciństwa. Tak jest właśnie teraz, a powodem jest, jak tytuł mówi, MTV. Niegdyś telewizja kształtująca gust muzyczny, dziś komercyjna kurwa z najniższej półki.

Za lat gówniarskich z wypiekami na twarzy i lekkim niepokojem oglądałam Another brick in the wall, przy akompaniamencie odbijającego się kapcia od pięty siedzącego nieopodal ojca. Jakim to było szokiem dla sześciolatki, która odkryła, że w młynku do mięsa są DZIECI! Chryste! MTV sprawiło, że poznałam pierwszą piosenkę, przy której odczuwałam wyższe uczucie, jakim była fascynacja. To samo tyczyło się Hold me, thrill me, kiss, me kill me. Można powiedzieć, że MTV poznało mnie wtedy z moją miłością!

Mogłabym im podziękować. Oni mogli mnie do tej pory kształcić i podrzucać najnowsze rock and rollowe hity. No można było, z wiekiem stawałam się coraz bardziej krytyczna, a oni coraz bardziej dawali dupy. I to naprawdę, byle komu.

Na ostatnich dniach doświadczyłam wątpliwej przyjemności obejrzenia kilku programów z kręgu reality show. Kiedyś na starych śmieciach napisałam notkę o słynnym brytyjskim programie Z pamiętnika dziewicy. Pokrótce chodziło o to, że szesnastoletnia Sharon o końskiej twarzy, chciała wianek stracić przed kamerami. Pierwszy kandydat i potencjalny deflorator, po zobaczeniu ekipy telewizyjnej łażącej za jej wielkim, brytyjskim dupskiem, wykazał się jakimś poziomem oleju w głowie i szybko spierdolił. Drugi kandydat okazał się brzydszy od niej i wydawać by się mogło, że jarzy się przed nimi brzydka przyszłość i brzydkie dzieciątka, ale Sharon z dnia na dzień uznała… że jest lesbijką. No co się tak lampicie, przecież dużo ludzi codziennie zmienia orientację, jak im się nudzi. Ja w czwartki jestem lesbijką.

No właśnie, ostatnimi dniami widziałam program chyba… coś z króliczkami Playboya, śmiem sądzić. Widziałam fragment stojąc w kuchni i z wrażenia, omal sobie palca nie odkroiłam. Stado tlenionych dup porozumiewało się ze sobą za pomocą pisku (Ooooooł maaaaj gaaaat! Łiiiiiiiiiiii, aaaaaa!!!) i pokazywania przyszywanych chirurgicznie cycków. Rodzice musieli mnie wieźć na pogotowie, żeby mi żuchwę nastawili, bo nie mogłam gęby z wrażenia domknąć.

Kolejnym zachwycającym programem jest Miłość w rytmie rocka. Gwiazda rocka, otoczona pięknościami w luksusowej willi, wybrać ma sobie, spośród nich, tę jedyną. Gwiazdą jest… Bret Michaels. Wiecie kto to? Bo ja, kurwa, nie miałam zasranego pojęcia. Nawet po uświadomieniu przez Google, nadal nie miałam pojęcia kim jest ta męska prostytutka, ani jego zespół Poison. Dopiero znajomy mi przekazał informację, którą mogłabym użyć do jakiegoś skojarzenia. Guns N’ Roses za młodu z nimi koncertowali. Guns N’ Roses przy każdym wywiadzie mówią, że Poison to chuje. Aha, niezła rekomendacja. Wróćmy do wątku. Bret powoduje u lasek nietrzymanie moczu i zawałowe ciśnienie. Każda Breta kocha ponad życie, każda na jego skinienie rozkłada nogi. Przy każdym odcinku Bret wybiera jedną pannę, która była według niego najsłabsza i odsyła ją do domu.
- Och Bret, tak bardzo cię kocham.
- Jesteś tu dla mnie?
- Tak, jestem tu dla ciebie!
- Ona nie jest tu dla ciebie! – odzywa się inna – Ona jest dla pieniędzy!
- Bret, moje serce należy do ciebie! – łkając mówi.
- Przykro mi, nie poczułem tej chemii. Musisz odejść.
- Ty pierdolony, kurwa, konusie!!!
Miłość to takie trudne uczucie.

Ostatnim programem, o którym bym was chciała pomęczyć jest Next. Bohater ma do dyspozycji pięć osób, z którymi ma spędzić godzinna randkę. Kiedy osoba taka się bohaterowi nie spodoba, lub pieprznie jakieś faux pas, bohater mówi Next! i odsyła ją do autobusu gdzie czeka reszta kandydatów. Ale miałam szczęście, trafiłam jak gej wybierał sobie chłopaka! Whoah! Tu jest odpowiedni moment to przekazaniu informacji, która ma wyprostować politycznie moje następne stwierdzenia – jestem człowiekiem tolerancyjnym i nie mam nic do homoseksualistów. Stukajcie się jak chcecie, mi to lata. Wróćmy do wątku. Kandydat, na prośbę bohatera, ubrał się w strój marynarza i z pedofilskim uśmiechem rzekł:
- Mogę być twoim majtkiem, mrrr.
Odechciało mi się jeść. Ale chłopaki się dopiero rozkręcali.
- Masz przekłuty język, od dawna?
- Od trzynastego roku życia. Mam przekłute również sutki, dotknij ich!
Jezu. Macali się po cyckach. Potem pojechali do kawiarni i karmili się ciastem, zlizując sobie bitą śmietanę z palców wskazujących. Ssąc przy tym. Ale i tak chłopak usłyszał Next!

To taka zabawna telewizja, momentami z głupoty uczestników programów można mieć całkiem niezły polew. Niestety jest to śmiech przez łzy, trochę z powodu sentymentu do MTV i trochę z powodu przyszłych pokoleń, które znając już obsługę pilota do telewizora, trafią na to gówno. Ale na nudne popołudnie z koleżankami polecam bardzo serdecznie, można się posmarkać ze śmiechu.

Kocham Cię Bret.