młot thoraProza życia niestety odbiega znacząco od fikcji literackiej, którą się karmiliśmy w dzieciństwie i jak wiadomo, to co jest kontrowersyjne i wkurwiające ryje się w mózgu i tworzy nowe zwoje irytacji. A jako kobieta wyzwolona i taka, która żadnej pracy się nie boi – raz do roku zakasuję rękawy, zakładam gumowe rękawice i zaczynam babrać się w gównie, aby dla Was, moi przetrzebieni czytelnicy, wybrać najbardziej śmierdzące, muzyczne okazy.

Powinnam dostać za to order z ziemniaka, bo jeśli nie, dostanę za 30 lat jakiegoś świeżba w mózgu przez takie zestawienia. Całe szczęście mało transferu zostało mi z Internetów i nie zmusiłam się do słuchania całych piosenek. Wytrzymywałam po jakieś 3 sekundy, kopiowałam link i natychmiast uciekałam w bezpieczne miejsce (w ramiona Michaela Fassbendera w formacie jpg). Więc jest małe prawdopodobieństwo, iż wcześniej wspomniany świeżb mózgowy mnie nie zabije. Albo po prostu się nie ujawni. Oczywiście jeśli będe prowadziła zdrowy tryb życia, a na to się nie zanosi.

W tym roku jest wyjątkowo, bo nie wiem jak ponumerować piosenki, bo wszystkie wkurwiały mnie tak samo mocno. Dlatego kolejność o niczym nie świadczy, wszyscy artyści tak samo dostąpili tego wątpliwego zaszczytu.

„Wrecking Ball” Miley Cyrus

Jestem jedną z niewielu osób, którym podoba się nowy wizerunek Miley. Krótkie, blond włosy pasują jej niesamowicie, a epatowatowanie seksualnością muzyka popularna przerabiała setki razy, dlatego nie powinno to nikogo dziwić i burzyć. Rozumiem, że Miley była dziewiczą ulubienicą Ameryki, która nie miała przecież prawa dorosnąć, stracić przymiotnika z wcześniejszego epitetu i zapalić marihuany. Gdyby tylko to co nagrywa było jeszcze w miarę przyswajalne… Miley, wizerunek wizerunkiem, ale muzycznie też wypadałoby się rozwinąć w bardziej ciekawą stronę. Piosenka była wałkowana przez stacje radiowe, ale nie to ją zniszczyło. Miley sama rzuciła swym dzieckiem o próg z racji teledysku. Ona tam liże… młotek. Tak, młotek. Serio.

A może to był młot Thora?

„Harlem Shake”

Na początku było zabawnie, paru kolesi w openspace robi z siebie debila, gdy szef jeszcze nie wrócił z nart, jeden typ w pokoju tańcuje, podczas gdy jego pekińczyk kopuluje z poduszką. Internet szybko zapełnił się tym gównem, słabymi przeróbkami i zmuszaniem pracowników do pokazania jaka nasza firma jest zajebista (choć częściej robiło się lipduby). Podrzucam sam utwór, bo samych virali nie zniosę.

„Wake me up” Avicii

Każdy kto ma Spotify wie co to. Dyrekcja platformy muzycznej podjęła niesamowitą decyzję, aby ludzie wykupywali konta premium. Słuchasz sobie „The Dark Side of the Moon” a tu między Time a The Great Gig in the Sky włącza się NEW TRACK FROM AVICII UMCA UMCA UMCA. Leciałam jak głupia z gorącą kawą z kuchni, żeby wyłączyć głośniki i po 30 sekundach znowu je włączyć. Mimo wszystko nie dałam się, wróciłam do torrentów. Ile osób wyskoczyło z pieniędzy aby nie słyszeć Aviciiego? Pewnie dużo.

„Cisza” Bednarek

Kto słucha rege ten rucha kolege, rege kocia muzyka. Ulubieniec mało kumających muzykę studentek, które myśląc, że słuchając Bednarka są alternatywne. Piosenka przed chwilą zajęła pierwsze miejsce w plebiscycie na najlepszy utwór 2013 wg RMF fm. Gratulacje, jest się czym chwalić, zająć pierwsze miejsce w konkursie na najlepsze gówno.

„Pożyczony” Sylwia Grzeszczak

„Dobry zwyczaj, nie pożyczaj” – dziękuję, dobranoc.

„Bałkanika” Piersi

Nie wiem co gorsze – prawicujący Kukiz z syndromem odstawienia alkoholowego spod znaku menstrual blood, honor, vaterland, czy Piersi wypuszczające piosenki w celu połechtania szarej masy słuchaczy, którymi nikt się nie interesuje. Chociaż jedna i druga strona niezupełnie jest teraz po jednych pieniądzach, tak samo zasługują na strącenie do ciemnego lochu. Jeden za pierdolenie głupot, drudzy za zbrodnie przeciwko muzyce.

„What does the fox say” Ylvis

Ta piosenka natomiast osiągnęła mistrzostwo w upupianiu, infantylności i robienia z widza kretyna. Ostatnio teksty z cyklu „Jak robi kotek” słyszałam jakieś 24 lata temu, dlatego bardzo mnie zdziwiło, że koleś robiący się na hipstera, mający na głowie śmieszną czapkę zgarnia tyle wyświetleń na YouTube. Ktoś może nie miał dzieciństwa?

Ponadto chciałabym poinformować Was o dwóch rzeczach. Dźwięki, które wydaje lis przypominają długie i piskliwe charczenia oraz jest to jakby połącznie głosu psa z wilkiem. Rozumiem, nie rozróżniać dźwięków ptaków, ale nie wiedzieć jakie dźwięki wydaje lis?

Druga sprawa – jeśli ktoś jeszcze mi podeśle, albo będzie chciał koniecznie pokazać na YT tę piosenkę to, jak mawiał klasyk, zakurwię z laczka i poprawię z kopyta.

I teraz czas na chyba najbardziej irytujący utwór tego roku.

Tak, zgadliście.

„My Słowianie” Donatan & Cleo

Tak, wiem że z samego początku wychodzi, że według Donatana cierpię na uwiąd starczy. Nie zmienia to faktu, że ta ironia jest słaba, a satyra nieśmieszna. Tu wszystko jest złe. Począwszy od irytującego głosu i gęby wokalistki, jechania ile wlezie na sprawdzonych patentach (niby folklor i bardzo nieletnie cycki), poprzez nawałnicę jaka przeszła tablice facebookowe. Piosenka, która doczekała się felietonów gdzieś tam w jakiejś wymuskanej prasie zagranico, a wcale na to nie zasługiwała, bo po prostu jest klasycznym skokiem na kasę. Gdyby to jeszcze w miarę dobre było, ale jak już wcześniej wspomniałam nie jest i nie chce mi się wymieniać kolejnych pejoratywnych przymiotników, bo to nie ma sensu.

Co przyniesie nowy rok? Mam nadzieję, że nie kolejną możliwość napisania notki w tym stylu, bo ileż można. Jednak bądźmy racjonalistami, Donatan wyda pewnie kolejny folko-singiel na którym cytate nieletnie ubijają masło. Pojawi się kolejny hit na YT, który stanie się tak obrzydliwym wiralem, że komórki rakowe w kanałach usznych będą tworzyć się na potęgę.

Niestety, życie jest twarde i szorstkie, a to tylko szlifuje nasze charaktery.

Nie, nie napisał tego Paulo Cohelo, tylko ja.