Niedziela, siódmy dzień tygodnia, umieszczony pomiędzy sobotą, a poniedziałkiem, jest dniem rozpoczynającym nowy tydzień. Dzień, w którym Bóg odpoczął po sześciodniowym tworzeniu świata, dzień w którym zmartwychwstał Chrystus przybierając postać Zbawiciela ludzkości. Niedziela, za czasów rzymskich, była traktowana jako dzień Słońca, czego pozostałością na przykład jest angielska i niemiecka nazwa tego dnia (tj. Sunday i Sonntag).

Niedziela jest dniem, którego nienawidzę. Niedziela to niekochane i niepełnosprawne dziecko piątku i soboty, które narodziło się w wyniku ich pijackiej wpadki. Dziecko to jest powolne, irytujące i zwiastujące tylko i wyłącznie problemy. Problemy, z którymi trzeba stanąć twarzą w twarz, bo nic nie da wywracanie oczami i kurwowanie pod nosem. To fatum nadciągającej pracy czy szkoły i wspomnienie po beztrosce rodziców niedzieli.

Niedziela wyciąga cię za nogi z brudnej pościeli, nie mając na wzgląd tego, że chcesz ją przespać i w ogóle na nią nie patrzeć. Nie ma względu na to, że pamiętasz jeszcze jak krótką sukienkę miała sobota. Niedziela ma gdzieś to, że boli cię głowa po piciu z piątkiem. W czaszce pulsuje tylko aria ubijanych kotletów schabowych w akompaniamencie Mszy ryczących z telewizorów. Sobota miała smak alkoholu, spijanego z jej soczystych ust, a niedziela ma smak rozgotowanych ziemniaków i kompotu.

Irytacja sięga zenitu, bo pogoda jest zawsze odwrotnie proporcjonalna do twojego nastroju. Zawsze, kurwa, świeci słonko. Pulsujące skronie i niemoc przeciwko ciągnącej się za tobą niedoli, tylko przypominają o tym, że musisz spakować znowu swoje życie w torbę i wsiąść do samochodu czy pójść na miejsce, gdzie pociąg wywiezie cię do twojego całotygodniowego kołchozu.

Nie oddasz przecież niedzieli do adopcji, bo przecież słodka sobota stałaby się starą, zrzędliwą babą, a wtedy świat runąłby u swych podstaw i wszystko straciłoby sens.

Boże, chroń nas przed niedzielą, umacniaj naszą wiarę w to, że łóżko jest idealną fortecą, do której niedziela nigdy się nie przedrze. Weź w cholerę tego bękarta i oddaj sobotę. Amen.