Dzisiaj notka nie będzie zawierała tony zbitego tekstu, dzisiaj będziecie mieć łatwiej, bo będą zdjęcia. Mojego autorstwa. Nie, nie będą to zdjęcia z serii zabaw „lustrzanki i lustra”, które były rezultatem nudy. Zrobione zostały podczas dość trudnego przedsięwzięcia, które jednak każda baba lubi.

Otóż. Wasza ulubiona blogerka poszła z Karoliną i grubym plikiem pieniędzy (dziesięciozłotówek) do Mekki gdzie można przepuścić swoje saldo dodatnie. A kupić chciałam buty. Niby trywialna sprawa, każdy to robi, pewnie niektórzy codziennie, albo raz w tygodniu i w taki rozpustny sposób, że obdzielić można kilka następnych dni. Chciałabym bardzo tak żyć, ale wszystko w swoim czasie. W planach mam apartament na buty. Ale o tym kiedy indziej.

Buty to nie jest bluzka za 20 złotych, która jak się nie sposoba, to dajemy młodszej kuzynce. Buty to inwestycja poważna i baby wszelkiej maści mają z tym bardzo duży problem. Nie wiem, czarne czy czarne? Z klamerką jedną czy z dwiema? A może żadnej? Na obcasie czy na płaskim? A może platforma? No nie wiem. Ojej, takie ładne i 600 złotych kosztują. To nie są problemy bzdurne, to są problemy wagi trudności egzystencjonalnych i filozofii sensu istnienia.

Do czego zmierzam. Poszłam do Manufaktury, bo chciałam kupić oficerki. Wybór był tak duży, że aż musiałam uwiecznić to na wcześniej wspomnianych zdjęciach. Uwaga, kto ma słabe nerwy, radzę nawet na to nie patrzeć, bo przyjemniejsze są lisy obdzierane z futra.

Obiekt #1

Kozak biały, acz niekonwencjonalny, bo nieogolony. Stworzony dla kobiet… no właśnie, jakich kobiet? Dla karierowiczek? Dla głupich panienek? Dla gospodyń domowych? Sportsmenek? Żadnych?! Może je ugryziemy z drugiej strony. Zaprojektowane na zimę, która swoją temperaturą sprawia, że odkleja się skóra z twarzy i wódka w butelce zamarza. Zima sucha, mroźna, czyli typowo kontynentalna. Ale w Polsce takiej nie ma, zima u nas bywa niegorąca i dodatkowo mokra i szara. Od dwóch ostatnich przymiotników te onuce będą miały kolor sraczkowato – grafitowy. One nie mają prawa bytu na naszej ojcowiźnie.

Obiekt #2

Znowu podobny problem jak wyżej. Czy to są buty sportowe, jak daje do zrozumienia krój, czy buty eleganckie, jak nam alarmują migające pierdolniki i odblask materiału? Z określeniem odbiorcy jest już łatwiej – gimnazjalistka, bądź diskopanna. Biały kozak, który uznał, że na dyskę będzie w kozaku mu za gorąco, to założy sobie te. Wygodne i wyglądające przez te brylanty i kryształki Swarovskiego na drogie. Hit dla dziewczyny dresa.

Obiekt #3

Oho, mój faworyt. Zgrabna szpilka na platformie z podeszwą urwaną od glana. Ekoskóra, błyszcząca się jak psu jajca na Wielkanoc. Jako klientkę wyobrażam sobie grubą babę, która uważa, że jest bardzo sexy, ma „kobiece kształty” i ubiera się tak obciśle, że jak się na nią patrzy, to ma się wrażenie, że jej ciuchy pękają w szwach, a samo jej cielsko ma eksplodować. Idealne dla sióstr Kardashian, szczególnie dla ich brata, który jest w środku.

Obiekt #4

Elegancki bucik dla miłośniczek owadów. Każda z nas może mieć modliszkę na stopie, bez zbędnego wrzasku! Na dodatek jak elegancko wyglądałyby wyglądające, niezakryte palce. Wydaje mi się, że to już jest kolekcja wiosenna, aby stópkami wtopić się w toń polnych traw i pobzykać wraz z konikiem polnym. Naturalnie, ekologicznie, ładnie, wygodnie i przewiewnie. Projektant powinien przejąć schedę po tragicznie zmarłym McQueenie, bo nawet mistrz nie wymyślił takich powiązań.

Obiekt #5

W tym przypadku grupa docelowa może być łatwo zdefiniowana. Sportsmenka, która jest fanką Spice Girls. Nie widziałam ani razu, na tych fatałaszkowych, babskich portalach informacji, że moda retro skupiła się na latach dziewięćdziesiątych. Albo mogę się mylić, może to jakieś buty oddychająco – fruwające, gdzie można w nich obiec równik w jeden dzień albo chociaż dopłynąć ze Świnoujścia do Szwecji.

Obiekt #6

Wisienka na koniec. Ja nie wiem, kto to miałby nosić, na jaką okazję, po co, za co, do czego, kiedy i komu. Może gdyby nie ta GADZIA SKÓRA to nie zwróciłabym na nie w ogóle uwagi. Projektanta tego powinni rozstrzelać. Chyba, że to nie but, tylko gryzak dla psa.

Na sezon zimowy, pod względem brzydactwa było wyjątkowo źle. Paskudnego obuwia trzeba było wypatrywać, nie było się, tak jak rok temu, atakowanym ze wszystkich stron. Stan polskiej infrastruktury obuwniczej uległ znaczącej poprawie, nie wiem komu dziękować. Chyba to zasługa rządu. Dziękuję.