Notka zawiera dużo wulgaryzmów, ci którzy tego nie lubią bądź nie tolerują proszeni są o opuszczenie sali.

Polskie filmy. Polskie filmy są chujowe. Polskie filmy powstałe po ’89 roku są chujowe. Dobra, jeszcze inaczej. 99% polskich filmów powstałych po ’89 to chujowe filmy. Są chujowe jak sam chuj i chuj. I dzisiaj stawiając tę tezę, będę ją nie obalać, acz potwierdzać.

Czasem tak sobie myślę, że za komuny to było jednak lepiej. Ludzie mieli Bareję i jakoś to wszystko trzymało się kupy. Dzisiaj może być nawet stu następców barejowych i tak chuja osiągną, bo przecież geniuszem polskich filmów jest teraz Łepkowska. Borze.

Ostatnio wyrządziłam sobie świadomie dosyć dużą krzywdę i nie odczuwając żadnej perwersyjnej przyjemności, obejrzałam trzy polskie komedie romantyczne. Te najbardziej chujowe jakie polska scena filmowa była wstanie urodzić – komedie romantyczne z TVNu. No dobra, u jednej nie dopatrzyłam się loga ITI i ją oceniłam najwyżej. Miłość na wybiegu dostała 4/10. Oprócz niej zaszczyt otrzymało Dlaczego nie! i Nie kłam kochanie.

Nie uważam się za osobę wybitnie uzdolnioną, inteligentną i bystrą, ale chyba złożę CV w dziale produkcji filmowych w TVNie. Udowodnię to, przedstawiając idealny przepis na stworzenie scenariusza do komedii romantycznej, która wyszłaby spod ich skrzydeł i zarobiłaby dużo pieniążków.

Składniki:

- Biedna, zahukana dziewica z prowincji;
- Bogaty, przystojny goguś z dużego miasta;
- Zła Kobieta, typowa japiszonka;
- Tomasz Karolak.

Przygotowanie:

Biedną, Zahukaną Dziewicę umieszczamy w dużym mieście, najlepsza do tego będzie Warszawa. Warszawa musi być czysta i zadbana, widok z okien MUSI mieć panoramę z Pałacem Kultury i Nauki. Główna akcja musi się rozgrywać w szklanych biurowcach i dizajnerskich gabinetach, gdzie okno musi być na całą ścianę. Mieszkania, również dizajnerskie, umieszczamy w praskich kamienicach, chuj z tym, że mieszkają tam studentki bez pieniędzy, a czynsz wynosi 8 tysięcy, to nie ma znaczenia. Gdy bohaterowie przekraczają Wisłę, muszą przejeżdżać koniecznie Mostem Świętokrzyskim. Jeżeli na Świętokrzyskim akurat Polsat kręci konkurencyjną komedię romantyczną, to od bidy może być Siekierkowski. W wypadku wyjechania z Warszawy, prowincja musi być sielska i piękna, a polskie drogi niedziurawe, żeby dało się pędzić 150km/h przy niskim zawieszeniu.

Sposób wykonania:

Biedna, Zahukana Dziewica przyjeżdża do Warszawy i pracuje jako kelnereczka, ogrodniczka, pomoc w supermarkecie, czyli prowadzi gówniany żywot no-mana. Bogaty, Przystojny Goguś prowadzi własne, dobrze prosperujące przedsiębiorstwo, które znajduje się we wcześniej wymienionych biurowcach i gabinetach. Komedia omyłek i los sprawiają, że tych dwoje wpada na siebie. Teraz trzeba sprawić tak, żeby Biedna Zahukana nie wiedziała o ważnej części życia Bogatego Przystojnego, może to być jego skłonność do łamania niewieścich serc, bądź fakt, że jest obrzydliwe bogaty. Nigdy jej nieświadomość nie może dotyczyć tego, że Bogaty i Przystojny jest gejem, lubi od tyłu albo  że jest nieuleczalnie chory. To się nie sprzeda. Oni mają być razem i żadna Zła Kobieta, kokietująca Bogatego tego nie zmieni. Po połączeniu ich losów, następuje sielanka, Bogaty okręca sobie wokół palca Zahukaną, przeprowadzają przez kilka restauracji, bierze ją na piękną prowincję i ogólnie pokazuje jej uroki życia, kiedy się pochodzi z klasy posiadającej. Biedna Dziewica zakochuje się w nim, ale dowiaduje się o jego skrywanej tajemnicy, strzela focha i ucieka. Bogaty uświadamia sobie, że ona jest miłością jego życia, które bez niej było takie szare i do dupy i rzuca wszystko, żeby ruszyć za nią w pogoń. Spotykają się, wyznają sobie miłość i żyją długo i szczęśliwie.

Dodatki:

- Tomasza Karolaka umieszczamy zwykle jako kolegę głównego bohatera, jeżeli nie stać nas na tak duży angaż, umieszczamy go gdziekolwiek.
- Bohaterowie nigdy nie mogą przeklinać. W razie największych frustracji mogą powiedzieć tylko „kurczę”.
- W filmach słucha się tylko Radia ZET i kupuje biżuterię u Kruka.
- Plakat musi mieć białe tło, gdzie na pierwszym planie są piękne, kolorowe postacie.
- Dodajemy na koniec szczyptę głębokich przemyśleń do scenariusza („Matka mnie porzuciła pod drzwiami sierocińca” albo „Kwiaty mają duszę!”) i wszystko mieszamy. Wstawiamy do sali kinowej na 1,5 godziny. Plus pół godziny reklam.

Gdy Wam wyjdzie, możemy być pewni, że nasze dziecko będzie numerem jeden w pierwszy weekend wyświetlania. Cóż z tego, że redakcja Polityki nazwie to gównem, ważne, że zarobimy dużo, a masy będą się świetnie bawić. Przyczynimy się do tego, że polska kinematografia nadal będzie europejską kloaką.