Dire StraitsPrzyszły Święta, czyli ustawowa przerwa w profesjonalnym lenieniu się. Tak sobie myślałam, że notkę napiszę za jakieś kilka tygodni, z racji tego, że jestem leniwą rurą, która woli przejść Faraona po raz setny, niż wzbić się na wątpliwe wyżyny intelektualne. Jednak będzie szybciej, bo nadeszła inspiracja. Komu mam podziękować? Bogu? To dziękuję Ci, Latający Potworze Spaghetti za dotknięcie mnie swą świątobliwą, makaronową macką.

Jak co roku, pierwszego dnia jedyne normalne polskie radio robi kultowe już zestawienie piosenek najlepszych z najlepszych, absolutnego Topu Wszech Czasów. Zawsze przy tym panuje atmosfera świąteczno-kacowa, a fani na forach się skrzykują, żeby forsować piosenki „swojej” kapeli. Dzięki temu co roku mamy zbiorowe, muzyczne deja vu.

Tak na starcie – ja nie mam nic do zawartości Topu Wszech Czasów. Uwielbiam Led Zeppelin i gdybym żyła w latach siedemdziesiątych, to byłabym ich groupie. Pink Floyd zaczęłam słuchać bardzo późno i po kilku przymiarkach zakochałam się w The Dark Side of the Moon i uważam, że ten album powinien znać każdy. Co do „Brothers in Arms”, które wygrało tegoroczno-zeszłoroczną edycję, mam już zdanie bardziej krytyczne, bo gdyby tak w tej piosence odjąć gitarę Knopflera zostałyby flaki z olejem.

Coroczny plebiscyt wskazywać może na kilka rzeczy. Albo muzyka rockowa już od dawna leży i gnije w sosnowej trumience dwa metry pod ziemią, albo Trójka ma takich słuchaczy, którzy uknuli jakiś żydomaskoński spisek, albo… w muzyce nie powstało nic ciekawego i wiekopomnego od 20 lat. To ostatnie jest absolutnie niemożliwe, bo ludzi na świecie jest coraz więcej, społeczeństwo się bogaci i nie trudno jest zorganizować sobie gitarę. Przyjrzyjmy się jednak pierwszej dziesiątce:

  1.  Dire Straits – Brothers in Arms
  2. Led Zeppelin – Stairway to Heaven
  3. Pink Floyd – Wish You Were Here
  4. Archive – Again
  5. Deep Purple – Child in Time
  6. Queen – Bohemian Rhapsody
  7. King Crimson – Epitaph
  8. The Doors – Riders on the Storm
  9. John Lennon – Imagine
  10. Metallica – Nothing Else Matters

Średnia wieku pierwszej dziesiątki wynosi… 35 lat. Czy od tego czasu nie powstało nic znaczącego w muzyce? Zakładając, że każda z nich ma 35 lat, to przecież one nie są głosem dzisiejszych trzydziestopięciolatków, tylko pięćdziesięciopluslatków. Cud, że do pierwszej dziesiątki przedarło się „Again” które ma 11 lat. Dobra, top10 może tak wyglądać, bo faktycznie znajdują się tam takie kolosy, które stanowią koszmary, prześladujące dzisiejszych muzyków marzących o sławie. Ale w całym top100 piosenki powstałe po 1992 roku można policzyć na palcach obu rąk. A w latach zerowych powstały również znakomite piosenki (nie mam na myśli tu tego szerokoustego zjebańca Gotye), które bez problemu powinny wejść do tego zestawienia. Ale nie, nie da się. I tego właśnie nie rozumiem. Bo przecież nie ma tak, że po „Nevermind” Nirvany czas się zatrzymał a muzyka stanęła w miejscu, bo jakiś stary pierdziel z Rolling Stone, czekający na „Nowe Deep Purple” powiedział, że w muzyce wszystko zostało wymyślone i następnym pokoleniom pozostało już tylko siedzieć i słuchać tego czego słuchali rodzice i już niedługo dziadkowie.

Mój konkubent, z którym żyję w grzechu, po długiej dyskusji, stwierdził, że nie mogę się pluć o to, że co roku jest non stop to samo, bo top10 jest nie do ruszenia, a jak wiadomo większość słuchaczy Trójki to faceci w średnim wieku i więcej, dla których „Kashmir” jest wspomnieniem z młodości. Chyba muszę się z tym zgodzić, że Trójkowy Top Wszech Ziewów jest po prostu skamieliną, dinozaurem, którego powinno się oglądać w muzeum. Oglądać z szacunkiem, z sympatią, jednak zdawać sobie z tego sprawę, że taka muzyka nie jest głosem naszego pokolenia.

Chyba jednak się muszę z tym pogodzić, że ten plebiscyt jest jak amerykański Rolling Stone – ładną laurką składającą się z trylobitów i amonitów. Ale ciekawa jestem jak to zestawienie będzie wyglądało za dwadzieścia lat. Może sama, przeżywając wystawione oceny na półrocze swoich dzieci będę głosować na The National i będę twierdzić, że po 2012 nic już w muzyce nie powstało?